Jak mężczyzna walczył o swoje uprawnienie?

Historia kultury pokazuje, że kobieta traktowana była jako ktoś gorszy. Już sam słownik symboli przypisuje kobiecie zasadę negatywną i bierną. Kobieta była w związku z tym pozbawiana praw do decydowania o sobie. Nie mogła uczestniczyć w życiu publicznym. Była izolowana w domu, traktowana jako nieczysta. Dlaczego tak było i w pewnym sensie nadal tak jest? Antropolodzy kultury zauważają, że winna jest sama biologia kobiety, ciąża będąca oznaką kopulowania (uznawanego za nieczyste, ale to kobieta ponosiła głównie piętno tej nieczystej kopulacji, bo przecież to ona była w ciąży). Anna Zadrożyńska, autorka książki pt. Powtarzać czas początku, dodaje, że źródłem nierówności kobiety w stosunku do mężczyzny jest to, że przyroda dała samicom niesamowitą siłę przetrwania. Dała kobiecie dominację nad mężczyzną. Wszystko oczywiście po to, aby umożliwić przetrwanie gatunku ludzkiego. To kobieta przecież rodzi dzieci. Kultura zaś dążyła do tego, aby doprowadzić do wyrównania płci – zauważą wspomniana autorka książki. Zatem można powiedzieć, że u źródeł powstania ludzkości to mężczyzna był słabszy. Ewolucja dowartościowała więc mężczyznę.

Owa teoria ma bardzo duży sens i jest bardzo intrygująca. Wygląda na to, że w czasach archaicznych kobieta była uważana za silniejszą, bo tę przewagę dała jej natura, a mężczyzna musiał się jakoś dodatkowo wykazać oraz próbował zrównoważyć tę siłę normami, zakazami. Jak przyznaje Anna Zadrożyńska, mężczyzna, jako pokrzywdzony przez naturę, dążył do nadania sobie przywilejów. Stąd też od dawnych czasów obserwujemy w kulturze pojawianie się różnego rodzaju stowarzyszeń, do których należą tylko mężczyźni. Pojawiają się religie, na czele których stoją mężczyźni. O kobietach krążą natomiast opinie, że są zarówno niebezpieczne jak i wspaniałe. Można zatem powiedzieć, że obecność mężczyzn w religii, we władzy i w nauce to nieustanna walka o uprawnienie. Jest to paradoks, bo to przecież feministki nauczyły nas, że kobieta jest pokrzywdzona. Jest to oczywiście prawda, lecz ma ona źródło, jak widać, w czymś zupełnie innym, czyli w pierwotnej męskiej słabości biologicznej.